Durszlak.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Online Users
czwartek, 29 lipca 2010
Spaghetti bolognese po polsku.

Nie ma chyba bardziej klasycznego a zarazem popularniejszego przepisu kuchni włoskiej. Ile kuchni, tyle wersji tej pasty. I nie ma się co dziwić - pożywny mięsny sos, energetyzujący makaron i włoskość zaklęta w przyprawach sprawiają, że danie bardzo szybko zaszczepiło się poza swoją ojczyzną. Sama pamiętam, że makaron spagetti z mięsnym sosem było jedną z ulubionych potraw mojego dzieciństwa. Sos boloński jak sama nazwa wskazuje pochodzi z miasta Bolonia. Jego sekretem jest powolne duszenie mięsa podlanego czerwonym winem, pomidorami z dorzuconą zaledwie garstką warzyw. Znawcy tematu radzą mięso podprawić szczyptą cynamonu i jednym lub dwoma goździkami. No cóż, ja swoje spaghetti traktuję jako potrawę ekspresową. Przyrządzenie jej zajmuje mi nie więcej niż pół godziny. W dodatku bardzo lubię ją robić, gdyż wyjątkowo mało się przy niej bałagani. Wszystko wyciąga się z opakowań, puszek, słoiczków. Chwilę się dusi i gotowe. Chociaż teraz jak poczytałam o bolońskich zwyczajach, to następnym razem wykorzystam wino, boczek, cynamon i goździki...


0,5 kg mielnoego mięsa wieprzowo - wołowego

2 puszki krojonych pomidorów

0,5 słoika przecieru pomidorowego

2 łyżeczki cukru

2 cebule

3 ząbki czosnku

4 łyżki ziół prowansalskich

2 łyżki oregano

parmezan, sól, pieprz


Cebulę i ząbek czosnku kroimy na drobne kawałki i podsmażamy lekko na oliwie. Do mięsa dodajemy mięso. Smażymy przez 10 minut raz na jakiś czas mieszając.

Mięso zalewamy dwoma puszkami pomidorów. Dodajmy pokrojony w drobne kawałeczki czosnek, dokładnie mieszamy i przykrywamy. Dusimy przez kolejne 15 minut. Po tym czasie dodajemy do sosu koncentrat pomidorowy. Jeżeli sos jest zbyt gęsty możemy go rozrzedzić wodą. Dodajemy zioła: zioła prowansalskie, oregano, sól i pieprz. Kiedy sos zacznie bulgotać, jest gotowy.

Sosem polewamy makaron spaghetti ugotowany oczywiście al dente. Posypujemy startym parmezanem, przystrajamy bazylią lub świeżym oregano :)

La vita e bella! Buon appetito!

 

 



09:31, gotujebolubi
Link Komentarze (6) »
wtorek, 27 lipca 2010
Torta di mele di mamma Carolina.

W sumie to sama już nie wiem czy zrobiłam tę szarlotkę bo mój mąż był smutny i chciałam mu poprawić humor, czy może wykorzystałam smutek mego męża aby zrobić tę szarlotkę :) Chociaż chyba przyświecał mi szlachetny cel. Mój mąż ostatnio wypowiedział odważne twierdzenie, że szarlotka to jego ulubione ciasto, więc pomyślałam: niech ma. Moje niekoniecznie. Nie wiem czemu. Może dla tego, że kojarzy mi się z rozbabraną jabłkową breją, która pokrywa kruche, rozmemłane ciasto. Tęsknym wzrokiem spoglądam natomiast w stronę kunsztownych jabłeczników znajdujących się w kawiarnianych gablotach. W których ciasto stanowi miskę dla wyraźnych kawałków jabłek, delikatnie oblepionych musem, który powstał w trakcie ich smażenia. Ten przepis znalazłam w tym samym numerze Kuchni, w którym znajdował się przepis na zapiekankę cukiniową. Parę stron dalej w dzale Tessy Capponi - Borawskiej. Kiedy go zobaczyłam, niewiele myśląc do cukinii dokupiłam kilogram jabłek - twardych, może nawet za bardzo. Orzechów laskowych nie było w sklepie, więc postanowiłam zastąpić je rodzynkami. Przeżyłam chwilę grozy, bo po pół godziny ciasto nie było nie wiadomo jak schłodzone. Jestem z tych, które zamiast do drożdżowego czują respekt przed ciastem kruchym. Ale, chwila w zamrażarce zrobiłą swoje - ciasto było gotowe do wypełnienia jabłkami. Potem chwila w piekarniku i moim oczom ukazała się...


300 g mąki

150 g cukru

2 łyżeczki proszku do pieczenia

1 szczypta soli

1 jajko

2 łyżki kwaśnej śmietany

1 opakowanie cukru waniliowego

120 g masła

1 żółtko

______

1 kg jabłek

2 łyżki masła

3 łyżki cukru

sok z jednej cytryn

1/2 opakowania płatków migdałowych

2 garście rodzynek*

2 łyżeczki cynamonu **

 

Jabłka obieramy i kroimy na plasterki lub w kostki. Na patelni topimy 2 łyżki masła i wrzucamy na nie pokrojone jabłka. Dodajemy sok z jednej cytryny, łyżkę cukru i dusimy około 10 minut. Kiedy jabłka wyraźnie zmiękną wyłączamy gaz, dodaemy cynamon, resztę cukru, płatki migdałowe i rodzynki. Mieszamy i odstawiamy do wystygnięcia.

W dużej misce umieszczamy: mąkę, cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia, sól, jajko i masło pokrojone w drobną kostkę. Wyrabiamy do uzyskania gładkiego ciasta. Ja swoje zaczęłam siekać i słabo widziałam to jak łączy się w jednolita masę, więc dodałam śmietanę. Pomogło :) Opatrznie zrozumiałam przepis i do ciasta dodałam też jedno żółkto, któro miało służyć do posmarowania szarlotki na chwilę przed włożeniem do pieca :) Coż... Na pewno to ciastu nie zaszkodziło :) Kiedy ciasto jest gotowe wkładamy je do lodówki na pół godziny.

Po tym czasie ciasto dzielimy na dwie części*** : 3/4 i jedną czwartą. Trzema czwartymi wyklejamy spód nasmarowanej masłem tortownicy i boki. W tak przygotowanej formie umieszczamy jabłka. Wyrównujemy je i wierz ciasta pokrywamy paskami, które robimy z pozostawionego ciasta.

Szarlotkę pieczemy przez 45 minut w 200 stopniach. Ciasto przez dodatek proszku do pieczenia pięknie rośnie, także nie zdziwcie się jak wyciągniecie z piekarnika dużo więcej niż do niego włożyliście :)

Teraz chwila cierpliwości - kruche ciasto aby nadawało się do spożycia musi pożądnie ostygnąć. A potem z niedowieżaniem patrzymy jak szybko ciasto potrafi znikać :))

* w przepisie oryginalnym jest 20 g orzechów włoskich

** w przepisie była jedna, ale ja nie znam słowa stop jeżeli chodzi o zioła i przyprawy :)

***W przepisie oryginalnym ciasto dzieli się na dwie równe części. Obydwie rozwałowujemy. Jedną wyściełamy spód, drugą nakrywamy ciasto.

 

 

 

 

 

11:01, gotujebolubi , na deser
Link Komentarze (6) »
niedziela, 25 lipca 2010
Zapiekana z cukinii i pomidorów 2.

Wertując ostatnio archiwalne numery czasopisma Kuchnia natknęłam się na ten oto przepis. Miałam w lodówce trochę śmietanki, która została mi po kremie z porów,a na półce leżał ser halloumi. Szybka wizyta u pobliskiego handlarza po świeże warzywa i zapiekanka gotowa. Bardzo zdrowa i bardzo lekka. Idealna na upały i celebrację pełni warzywnego sezonu.

 

2 cukinie

2 pomidory

1/2 kostki sera halloumi*

150 ml śmietanki 30%

2 jajka

3 łyżki masła

4 łyżki pestek ze słonecznika

czubryca, sól, pieprz

 

Cukinie kroimy na podłużne plastry. 5 z jednego warzywa. Każdy z nich smarujemy masłem i układamy w natłuszczonym naczyniu żaroodpornym. Władamy do piekarnika nagrzanego do 220 stopni i zapiekamy przez 15 minut.

W czasie, kiedy zapieka się cukinia kroimy ser i pomidory w drobną kostkę. Jajka rozkłócamy i dodajemy do nich śmietankę. Ubijamy do uzyskania jednolitego, dość żadkiego płynu.

Na podpieczoną cukinię wykładamy pomidory i ser. Całość zalewamy masą śmietanowo jajeczną i posypujemy pestkami słonecznika. Przepis mówi o doprawieniu zapiekanki solą i pieprzem, ja natomiast zastosowałam czubrycę, któa moim zdaniem jest idealna w połączeniu z pomidorami.

Całość pieczemy przez około 20-30 minut w piekarniku nagrzanym do 220 stopni.

 

* ale może być każdy inny owczy, lub kozi ser

 

18:19, gotujebolubi , na obiad
Link Komentarze (6) »
czwartek, 22 lipca 2010
Nieznośna rozkosz bytu - creme brulee z porów i gorgonzoli.

Ech... Niech przepis i zdjęcia bronią się dzisiaj bez wsparcia słowem :) Przepis pochodzi ze znanego i lubianego czasopisma Kuchnia.

2 pory

1 cebula

150 g gorgonzoli

5 żółtek

1 szklanka śmietany 30%

1 szklanka śmietany 36 &

1 łyżka świeżego koperku

3 łyżki świeżej natki z pietruszki

2 łyżki oliwy

Białe części pora kroimy na paski i podsmażamy na oliwie razem z cebulą. Posypmy je od razu solą, to wtedy puszczą wodę i nie przypalą się. Pory i cebule smazymy przez około 8 minut.

Żółtka ucieramy w misce mikserem. Kiedy zrobi się z nich puszysta masa dodajemy po szklance śmietany nieustająco mieszając. Ubijamy jeszcze chwilę.

Do masy śmietanowo jajecznej dodajemy zioła, przestudzone pory i rozdrobnioną gorgonzolę. Doprawiamy solą i pieprzem.

Masę przekładamy do 6 koklików, które umieszczamy w naczyniu żaroodpornym. Nalewamy do niego tyle wody, aby sięgała połowy sufletówek. Naczynie wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 140 stopni i pieczemy przez 40 minut (tak jest napisane w przepisie). U mnie natomiast po 40 minutach masa była ciągle dość płynna, więc dołożyłam jej jeszcze 10 minut i 10 minut z termoobiegiem. Pomogło :)

Gotowy krem posypujemy parmezanem i opalamy palnikiem gazowym. Jemy z bagietką, albo bez bagietki :)

Bon apetit!

 

11:25, gotujebolubi , na obiad
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2 , 3 , 4