|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Gotujebolubi@gmail.com
Podglądam kuchnię
Poza kuchnią
Ulubione zagraniczne
![]() ![]() |
środa, 19 czerwca 2013
Jak dobrze wstać skoro świt...
Zimą noce mogły się dla mnie nie kończyć. Siedziałam sobie na swojej kuchennej kanapie i dopiero po północy wszystko dźwięki i obrazy zaczynały smakować lepiej. Zatracałam się w tym nocnym spokoju i ciszy, siedząc do oporu, nierzadko niedocierając do sypialni. Następnego dnia, budząc się w opakowaniu, wygięta jak paragraf poprzysięgałam sobie, że tej nocy się to nie powtórzy, ale kiedy nadchodził zmrok ja znowu siedziałam i wsłuchiwałam się w buczącą lodówkę, odtwarzałam kolejne płyty, zaczynałam oglądać filmy, których wiedziałam że i tak nie skończę. Teraz jest zupełnie na odwrót. Budzik nastawiam na szóstą dwadzieścia. Dwie drzemki w telefonie (szacunek dla człowieka, który to wymyślił) i zaczynam dzień. Te poranki, kiedy miasto jest dość spokojne, a słońce bezczelnie przebija się przez rolety to istny luksus, momenty tylko dla mnie. Żeby poleżeć i z kanapy popatrzeć w okno, żeby posłuchać ulubionej płyty z zamkniętymi oczami, żeby obejrzeć znowu te same teledyski, żeby robić wszystko to, na co już za dwie godziny nie będzie czasu. I żeby zjeść leniwe śniadanie, o którym marzyło się na chwile przed pójściem spać... To bardzo proste śniadanie, na które pomysł zaczerpnęłam z tej strony nieznacznie go modyfikując. Świeże truskawki, gęsty jogurt z wodą różaną, ziarenka granatu. Zamiast melasy z granatu mus z rabarbaru, który przygotowałam dzień wcześniej. Bo dla mnie truskawki i rabarbar to duet nierozłączny, którego o tej porze roku nie można rezygnować.
2 pędy rabarbaru 3 łyżki cukru 200 g gęstego jogurtu greckiego 2 łyżeczki wody różanej 1 łyżka miodu 2 garście truskawek pół owocu granatu mięta
wtorek, 18 czerwca 2013
Orientalna sałatka jarzynowa
Gdyby warzywa były nielegalne, to za tę sałatkę dostałabym dożywocie ;) W jej środku mieści się bowiem cała po brzegi wypełniona blacha pieczonych warzyw: bakłażan, cukinie, marchewki, pietruszka i seler. Posiekane możliwe najdrobniej, wymieszane z dwoma rodzajami ugotowanego ryżu (użyłam brązowego i czerwonego), zalane pikantnym sosem z pieczonego imbiru, sosu sojowego i kolendry. To taka moja wersja sałatki jarzynowej, bo za tę oryginalną polską delikatnie mówiąc nie przepadam. Mówiąc niedelikatnie - mdli mnie już na sam jej widok.
1,5 szklanki ryżu (brązowego, białego lub mieszanego) 1 bakłażan 1 cukinia zielona 1 cukinia żółta 3 marchewki 1 czerwona papryka 2 pietruszki kawałek selera 5 cm kawałek imbiru garść małych cebulek 2 łyżki sosu sojowego 1 ząbek czosnku pęczek kolendry 4 łyżki oliwy 1 łyżka miodu 1 łyżka oleju sezamowego (opcjonalnie) sezam
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Luksusowe drożdżowe
W sumie w weekend miałam nic nie gotować i nie piec, ale nie mogłam nie zaznaczyć swojej obecności w domu jakimś słodkim wypiekiem. Czas teraz jest taki, że na bok idzie czekolada, a do gry wchodzą świeże owoce - z dnia na dzień coraz bardziej soczyste i słodkie, ułożone na miękkiej poduszce maślanego ciasta, otulone kołderką z kruszonki.
Tym razem ciasto drożdżowe powstało z dodatkiem maślanki, dzięki której staje się ekstra wilgotne. Do środka trafiły również ziarenka z połowy laski wanilii, które nadają ciastu zupełnie nowego wyrazu. Tym samym na razie zawieszam pracę nad przepisem, gdyż to poniższe spełnia moje wszystkie oczekiwania względem idealnego drożdżowego wypieku.
2,5 szklanki mąki 1/2 szklanki cukru 1 łyżeczka drożdży instant 1/2 szklanki mleka 2/3 szklanki maślanki 50 g masła 1/2 laski wanilii* 3 żółtka 2 laski rabarbaru, 1 brzoskwinia, 5 morelek
czwartek, 13 czerwca 2013
Pizza na śniadanie, pizza na kolację
Za dziesięć godzin będę siedzieć w busie i pędzić o wiele za wolno w kierunku Pragi. W domu nie było mnie od ponad trzech tygodni, a moja tęsknota osiągnęła zenit. Na szczęście mam dzisiaj bardzo zajęty dzień, a na drogę przyszykowany już nowy serial, więc dzień zleci mi szybko, podróż jeszcze szybciej, a jutro po śniadaniu będę mogła zapuścić się w swoje ukochane praskie zakamarki. Przez najbliższe cztery dni w kuchni nie kiwnę nawet palcem. Żywić będę się tylko zupą pho na przemian ze słodkimi knedlami (liczę na to, że serwują je już w wariancie jahodowym, znaczy truskawkowym), będę zapijać je hektolitrami piwa i kofoli, a na długich spacerach będę się upajać zapachem kwitnącej często i gęsto lipy. Weekend zapowiada się cudownie! A Was na weekend zostawiam z dwoma pomysłami na białą pizzę. Jeden to prawdziwy śniadaniowy klasyk. Wystarczy porcja ciasta na pizzę (przepis na ciasto klasyczne znajdziecie tutaj, a tutaj na ciasto pełnoziarniste), na którym należy ułożyć kilka plastrów boczku, a na nich delikatnie umieścić dwa surowe jajka. Potem tylko 15 minut w maksymalnie nagrzanym piekarniku i pyszne śniadanie gotowe.
Z drugą pizzą jest niewiele więcej zachodu, a efekty są niewspółmierne do włożonego wysiłku. W przypadku tej pizzy musimy uzbroić się w dwie łyżki sera ricotta i dwa średniej wielkości ziemniaki. Ciasto na smarujemy serem, a na nim dość ciasto układamy plasterki surowego ziemniaka, pokrojone możliwie jak najcieniej. Ziemniaki delikatnie solimy, pizzę wkładamy do maksymalnie nagrzanego piekarnika na 15 minut. A potem dekorujemy kawałeczkami masła czosnkowo - ziołowego, które zawsze przygotowuję na przyjście gości do świeżego chleba. To bardzo prosty przepis - siekasz drobno ulubione zioła - ja daję najczęściej pietruszkę, koperek i szczypior (po dwie garście każdego) razem z jednym dużym ząbkiem czosnku. Mieszasz je dokładnie z kostką miękkiego masła, doprawiając szczyptą soli. Takie masełko wkładasz do lodówki, aby stężało. A potem umieszczasz drobne kawałki na gorącej pizzy odczekując chwilę, aby gorące ziemniaczki roztopiły masło. I gotowe.
|